Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Szybki szpital

poniedziałek, 30 sierpnia 2010 10:59
Szpital to niezwykły, ponieważ budowany jest błyskawicznie poprzez montowanie przygotowanych uprzednio modułów. Budowę zaplanowano na trzy miesiące. Pobyt pacjentów w tym szpitalu będzie krótki. Chory przyjedzie na umówiony termin zabiegu i po upływie doby zostanie wypisany. Taka jest bowiem zasada szpitala jednodniowego.
Mieszkańcy południowych dzielnic Warszawy czekają na Szpital Południowy około trzydziestu lat. Pamiętam dobrze, że wówczas w „Sztandarze Młodych” został opublikowany mój tekst o nim. Od tamtego czasu napisałem kilkadziesiąt artykułów na ten temat. Dzisiaj dowiaduję się, że o szpital upominali się politycy różnych maści zgodnie z zasadą, że „konia kują, a żaba nogę nadstawia”. Zawsze brakowało pieniędzy na ten cel. Począwszy od ubiegłej kadencji samorządu, gdy prezydentami Warszawy byli Lech Kaczyński i Kazimierz Marcinkiewicz, nie potrafiono znaleźć lokalizacji. Od samego szpitala ważniejsze stały się medialne pyskówki polityków.
Kiedy powstanie Szpital Południowy wciąż nie wiadomo. Pewne natomiast jest to, że komunalny szpital jednodniowy przy ul. Kajakowej 12 na Zielonym Ursynowie będzie gotowy w połowie października. Przedsięwzięcie polega na utworzeniu, w ramach struktur SPZLO Warszawa Ursynów, Dziennego Ursynowskiego Centrum Zabiegowego (DUCZ), specjalizującego się w wykonywaniu procedur jednego dnia w zakresie chirurgii, ortopedii, urologii, ginekologii, okulistyki, endoskopii, z możliwością zwiększenia panelu świadczeń. Zakłada się rotacyjne świadczenie usług poprzez wyznaczanie zabiegów na konkretne dni, np. w poniedziałki – zabiegi chirurgiczne, we wtorki – artroskopie, w środy – operacje ginekologiczne itp. Wykonywanie zabiegów w tzw. trybie jednodniowym jest tańsze dla płatnika i wygodniejsze dla pacjentów. Jest też bezpieczniejsze pod względem ryzyka powikłań infekcyjnych.
Dzienne Ursynowskie Centrum Zabiegowe będzie 3-kondygnacyjnym obiektem zawierającym: oddział łóżkowy z 14 stanowiskami, dwie sale operacyjne wraz z zapleczem śluz dla pacjenta i lekarzy, pomieszczenie wybudzeniowe, endoskopie, pomieszczenie sterylizacji i gabinety diagnostyczno-zabiegowe. Obiekt składa się z 31 modułów, wykonanych w zakładach produkcyjnych Cadolto w Krölpa w Niemczech. Moduły wykonane są w 90 proc. w prefabrykacji, co oznacza, iż każdy moduł zawiera w sobie wszelkie przewidziane w projekcie instalacje, elementy wykończeniowe. Pokoje są niemal całkowicie gotowe, pomalowane, zawierają oświetlenie, ceramikę, meble, stolarkę drzwiową oraz okienną. Moduły wykonane są w taki sposób, aby na placu budowy przeprowadzić prace wykończeniowe oraz instalacyjne. Sale operacyjne wykonane będą w technologii panelowych okładzin ściennych, antybakteryjnych, ze stali nierdzewnej. W tej samej technologii wykonane są drzwi specjalistyczne, uchylne oraz przesuwane, wyposażone w automatykę. Sale operacyjne otrzymają nowoczesne wyposażenie: stoły operacyjne, kolumny chirurgiczne oraz anestezjologiczne, lampy operacyjne. Sala wybudzeń będzie posiadała mosty nadłóżkowe, a pomieszczenie sterylizacji myjnię ultradźwiękową oraz dezynfektor. Należy podkreślić, iż powstanie nowoczesny obiekt, spełniający wszelkie obecnie obowiązujące standardy oraz wysokiej klasy normy jakościowe z punktu widzenia pracy personelu, a co najważniejsze - bezpieczeństwa i komfortu pacjenta. Koszt inwestycji wynosi ok. 30 mln zł.
- W Szwajcarii już od 40 lat szpitale są budowane w tym systemie. To nie jest kwestia mody. Technologie modułowe pozwalają na szybką reakcję na potrzeby mieszkańców – powiedział Jacek Wojciechowicz, wiceprezydent Warszawy podczas wizyty w powstającym szpitalu jednodniowym.
- Budowa Ursynowskiego Dziennego Centrum Zabiegowego to dla ponad 140 tysięcy mieszkańców Ursynowa szansa na szybką diagnozę oraz krótkie oczekiwanie na zabieg. W wyniku budowy zwiększona zostanie dostępność do świadczeń zdrowotnych oraz podniesiony zostanie standard udzielanych świadczeń. Hospitalizacja przeprowadzana będzie w jak najkrótszym czasie, bowiem powrót do zdrowia w warunkach domowych jest szybszy, bez stresu i niepotrzebnych kosztów.– powiedział Maciej Wyszyński, przewodniczący Rady Społecznej SPZLO Warszawa Ursynów, radny Warszawy.

Dlaczego ten szybki szpital powstaje akurat na Ursynowie? Nie tylko dlatego, że wynika to z potrzeb. Realizację takiej inwestycji można powierzyć ludziom sprawnym organizacyjnie. Władze miasta powierzyły znaczące zadania burmistrz Urszuli Kierzkowskiej oraz najlepszemu w mieście dyrektorowi ZOZ, Grażynie Napierskiej. Grażyna Napierska jest gwarantem dobrej organizacji Dziennego Ursynowskiego Centrum Zabiegowego, które - nie tylko ze względów ekonomicznych – zostało, powtarzam, włączone w strukturę SPZLO Warszawa Ursynów. Nowa placówka Szpitala Południowego nie zastąpi, ale polepszy sytuację mieszkańców.

Andrzej Rogiński

więcej na www.poludnie.com.pl



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nie lekceważyć tea parties!

piątek, 13 sierpnia 2010 0:56
Felieton ekonomiczny

W różnych polskich – a także innych europejskich – mediach pobrzękuje protekcjonalno-lekceważący ton wobec spontanicznie organizujących się lokalnych ruchów o takiej właśnie nazwie. Usłyszałem kiedyś w mediach – polskich zresztą – określenie: „partia herbatkowa”, które, choć jest dokładnym tłumaczeniem, wyraźnie miało na celu zdeprecjonowanie znaczenia tego ruchu.
Bierze się to z dwóch powodów. Pierwszy, to zwykła ignorancja. Nieznajomość historii Stanów Zjednoczonych. Bostońska tea party w przededniu amerykańskiej niepodległości była symbolem rewolucji. Wysypując herbatę do oceanu, rzucała wyzwanie koronie angielskiej, która ośmieliła się nałożyć kolejny podatek. Nie ma opodatkowania bez reprezentowania (no taxation without representation), czyli bez zgody tych, których się opodatkowuje. Tę staroangielską zasadę mieszkańcy kolonii uważali za oczywistą.
Dokładnie takie same motywy kierują dzisiejszymi uczestnikami owych spontanicznych zebrań. Zebrań ludzi, którzy nie zgadzają się nadchodzące wyższe podatki, będące nieuchronną konsekwencją kolejnych „postępowych” reform, przepychanych przez prezydenta Obamę i Demokratów w obu izbach Kongresu.
Drugi powód deprecjonowania proponentów nowej rewolucji podatkowej jest ideologiczny. Posłużę się przykładem, na który zwrócił uwagę Arthur Brooks, prezes American Enterprise Institute. Porównał on protestujących Greków i protestujących Amerykanów ze wzmiankowanego ruchu.
Otóż Grecy, a także Hiszpanie i inni, protestują przeciwko cięciom wydatków publicznych. Przeciętny Amerykanin wykorzystuje 16 dni urlopu rocznie, przeciętny Włoch – 42 dni. Mimo głębokiego kryzysu Grecy i inni domagają się, by ktoś zapłacił za ich długie wakacje, za wczesne przechodzenie na emeryturę, itd. Ktoś inny, rzecz jasna, nie oni sami. Mają więc wyraźnie większy popyt na cudze pieniądze niż uczestnicy ruchu tea party.
I tak jest w rzeczywistości. Prawie we wszystkich krajach Europy Zachodniej ponad połowa ankietowanych odpowiada pozytywnie na pytanie: „Czy jest zadaniem rządu zmniejszanie różnic dochodów między ludźmi o wysokich i niskich dochodach?”. W zagrożonej katastrofą fiskalną Hiszpanii aż 77 proc. odpowiada: „tak”. Ale w USA odpowiedzi pozytywnych jest tylko 33 proc. Czyli uczestnicy ruchu rewolty podatkowej w USA protestują przeciwko temu, czego domagają się Grecy, Hiszpanie, Włosi – ale także liczni obywatele bardziej stabilnych gospodarek, takich jak francuska, angielska, czy niemiecka.
Dzisiaj przyglądamy się z zainteresowaniem, jak politycy w różnych krajach europejskich przymierzają się do cięć wydatków, bądź rozpoczynają już – mimo protestów – takie cięcia. Są pod ścianą. Na gigantyczne koszty „socjalu” nałożyły się w ostatnich latach wielce nieroztropne keynesowskie „stymulusy”. Każdy rok może okazać się tym, w którym rynki finansowe odpowiedzą najpierw, że ze względu na wysokie ryzyko muszą otrzymać wysokie oprocentowanie. A za jakiś czas, raczej krótki, mogą nawet usłyszeć, że rating ich obligacji skarbowych otrzymał status „śmieciowych”, co uczyniłoby dalsze finansowanie deficytów budżetowych przez rynki finansowe czymś niemożliwym.
Tylko jak przeprowadzić bolesne cięcia przy takiej głęboko już zakorzenionej żebraczo-roszczeniowej mentalności? Chyba jednak odnowa etyki pracy nadejdzie z Ameryki, nie z Europy. Tak jak to zresztą miało miejsce podczas poprzedniego kryzysu, na przełomie lat 70-80 ub. wieku... 

Jan Winiecki



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Goła Kopa Cwila

wtorek, 03 sierpnia 2010 21:23
Nie będzie już Dni Ursynowa w rejonie Kopy Cwila. Plan zagospodarowania przestrzennego zachodniej części obszaru Ursynowa Północnego wprowadza bowiem zakaz budowy obiektów związanych z organizacją imprez masowych. A zatem nie będzie koncertów, bo nie będzie estrady. Nie będzie można też ustawić tam nawet jednego plastikowego kibelka. Możliwe będzie co najwyżej zaproponowanie tam tras przemarszów protestacyjnych, jeśli zainteresowani zechcą zrezygnować z akcji w pobliżu kancelarii premiera, prezydenta czy parlamentu.
Plan przewiduje, że funkcją podstawową będzie zieleń publiczna, a uzupełniającą sport, rekreacja i wypoczynek. A zatem oprócz zieleni parkowej można wybudować boiska, plac zabaw, ogród jordanowski - ale tylko w formie obiektów niekubaturowych. Jedyny dopuszczalny obiekt kubaturowy o powierzchni do 200 mkw. i wysokości do 6 m może być związany tylko z funkcją podstawową, czyli konserwacją parku. Plan nie dopuszcza kawiarenek, toalet, szatni, natrysków, zaplecza dla obsługi obiektów sportowych. W istocie plan zakazuje takich funkcji, jak gastronomia i rozrywka, bo przecież sport, rekreacja i wypoczynek to co innego. Mieszkańcy Ursynowa będą więc mieli możliwość skorzystania z terenu ogołoconego z urządzeń służących sportowi i rekreacji. Na tym wymarzonym terenie można wybudować boisko – bez zaplecza. Za potrzebą mogą biegać w krzaki, ale dopiero gdy takie urosną. Traktuję to jako przejaw niegospodarności i nieliczenia się z potrzebami obywateli.
Mimo iż formalnie teren Kopy Cwila jest teoretycznie przeznaczony pod realizację imprez masowych, sport i rekreację, to zakazuje się na nim budowy choćby obiektów tymczasowych w rozumieniu przepisów prawa budowlanego, a więc scen, estrad, zjeżdżalni pompowanych, karuzel, namiotów cyrkowych, stoisk, kramów, toalet. Ponadto wprowadza zakaz reklamy wizualnej we wszelkich postaciach nie tylko w trakcie imprez masowych. Z tych powodów nie będzie można tam zorganizować Dni Ursynowa w znanej od lat postaci. Oczywiście władza może stawać ponad prawem. Znane są takie przykłady.
Podobne błędy w zapisach znalazły się w innych planach zagospodarowania przestrzennego w Warszawie, w tym w planie Pola Mokotowskiego. Organizując tam imprezy Prezydent Warszawy notorycznie narusza prawo lokalne. O tych praktykach zostały zawiadomione Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego i prokuratura Rejonowa Mokotów.
W jaki sposób można obejść zakaz ustawiania toalet? W tym celu należy wykopać tymczasowy dół kloaczny, zamontować nad nim urządzenie małej architektury w postaci żerdzi pod cztery litery i całość osłonić parawanem. W ten sposób powstanie niekubaturowa toaleta biwakowa znana uczestnikom obozów harcerskich. Wybudowanie latryn to jednak za mało, aby można było zorganizować imprezę masową.
Zwracam też uwagę na to, iż plan wymaga, aby powierzchnia biologicznie czynna zajęła 90 proc. całego areału. Już dzisiaj ten wymóg chyba nie jest spełniony, ponieważ istnieją tam alejki oraz bezwodne zbiorniki wodne z asfaltowym dnem zajmujące około 10 proc. powierzchni terenu. Jednocześnie plan nakazuje realizację nowych ciągów pieszych i ścieżek rowerowych. Z logiki zapisów wynika, że można ciągi piesze wybudować, pod warunkiem rozbiórki istniejących chodników. Użyteczność terenu staje się więc wątpliwa.
Na tym przykładzie widać, że radni nie czytają tego, co uchwalają, a jeśli czytają, to znaczy, że są bezmyślni. Żaden z nich nie zgłosił uwag w omawianym zakresie.
Plan zagospodarowania rejonu Kopy Cwila traktuję jako bubel, ponieważ brak w nim dbałości o mieszkańców Ursynowa i jest marnotrawieniem publicznych terenów. Przedstawiam radnym receptę na uratowanie twarzy: Ujawniony problem można rozwiązać, zmieniając zapisy planu przy jednoczesnych zmianach zapisów studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania m.st. Warszawy w zakresie zasad gospodarowania terenami zieleni. Rada Dzielnicy Ursynów może wystąpić z taką inicjatywą do Rady Warszawy. Najbliższa ursynowska sesja odbędzie się w czwartek, 22 lipca.
Andrzej Rogiński


Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Letnie czuwanie sanepidu

środa, 28 lipca 2010 14:56
Z Janem Orgelbrandem, zastępcą Głównego Inspektora Sanitarnego, rozmawia Andrzej Rogiński

- Panie ministrze, po wielkiej ulewie, jaka nastąpiła na początku czerwca na Ursynowie, zgłosił się do redakcji Czytelnik „Południa”, który chciał odkazić studnię. Nie wiedział, jak to zrobić. Zatelefonował pod kilkanaście numerów do wojewódzkiego i powiatowego sanepidu. Nikt nie potrafił udzielić mu żadnej informacji. Gdzie ludzie mają szukać porady?

- W powiatowej lub wojewódzkiej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Przepraszam bardzo za urzędników, którzy zlekceważyli prośbę Czytelnika „Południa”, właściciela prywatnej studni. Do sanepidu należy kontrola stanu sanitarnego obiektów, gdy woda z zalań czy nagłych opadów zejdzie, m.in. badanie, czy woda ze studni, po uzdatnieniu, nadaje się do spożycia. Województwa południowe, niestety, od lat zaprawione w „powodziowych bojach”, doskonale wiedziały co robić. Na stronach internetowych wojewódzkich stacji znalazła się bardzo szczegółowa instrukcja dotycząca postępowania m.in. w przypadku zalanych studni.
We wszystkich sprawach, które wiążą się z zagrożeniem sanitarno-epidemiologicznym, proszę jednak telefonować do sanepidu. Gdyby tam pomocy nie udzielono, w co nie wierzę,
proszę zainteresować sprawą urząd Głównego Inspektora Sanitarnego, tak jak uczyniła to redakcja „Południa”.

- Czy nie byłoby dobrze, aby porady o tym, jak się zachować przy usuwaniu skutków powodzi, deszczy nawalnych znalazły się w urzędach dzielnic, w prasie lokalnej?

- Takie pomysły od dawna realizowane są w województwach lubelskim, małopolskim, podkarpackim, śląskim. Zachęcam sanepid stołeczny czy mazowiecki, aby skorzystały z tych doświadczeń.

- Teraz mamy czas wakacji. Mnóstwo ludzi stołuje się więc w zakładach zbiorowego żywienia: na wczasach, koloniach, w hotelach, barach przydrożnych itp. Jak funkcjonuje system sprawdzania, czy podawane tam pokarmy są przydatne do spożycia?

- Kontrola żywności jest na tyle skuteczna, że zatruć masowych praktycznie nie ma. Na całym obszarze Unii Europejskiej obowiązują jednolite przepisy w zakresie prawa żywieniowego. Z tym łączy się system HACCP, który kiedyś budził trwogę, a oznacza po prostu system analizy zagrożeń i krytycznych punktów kontroli (ang. Hazard Analysis and Critical Control Points) – Nie ma się czego bać, bo przecież tak naprawdę każda gospodyni domowa HACCP ma w głowie, bo wie, jak ma postępować w kuchni, by było czysto i zdrowo. W przypadku zakładów zbiorowego żywienia zmienia się po prostu skala. Co do żywienia w sezonie wakacyjnym, to zapewniam, że sanepid kontrolował, kontroluje i skontroluje wszystkie ośrodki żywienia zbiorowego podczas wakacji, bary, knajpy, kuchnie na obozach i koloniach.

- I wyda stosowne zalecenia.

- Tak, ale nie będzie za nich gotował. Podkreślam, że odpowiedzialność spoczywa na producencie, dostawcy, importerze, przedsiębiorcy, a nie na sanepidzie. Minęły czasy, gdy państwo odpowiadało za wszystko. Możemy doradzić, skontrolować. I tak jest nasza rola.

- W imieniu obywatela i w trosce o niego.

- Tak. Sanepid jest niejako fachowym ramieniem społeczeństwa wyposażonym w wiedzę, kompetencje, działamy przede wszystkim profilaktycznie. Powtarzam, że przedsiębiorcy nikt nie zwolni z odpowiedzialności cywilnej, moralnej czy nawet karnej.

- Które akweny są dostępne z punktu widzenia sanitarnego?

- Istnieje krajowy serwis kąpielisk. Obejmuje ponad 1200 kąpielisk i miejsc kąpielowych. Zapraszam na stronę internetową Głównego Inspektora Sanitarnego: www.gis.gov.pl Znajduje się tam serwis informacyjny o stanie sanitarnym kąpielisk w Polsce. Zawiera on informacje na temat orzeczeń państwowych powiatowych inspektorów sanitarnych w zakresie przydatności wody do kąpieli w kąpieliskach. Aktualizacja serwisu odbywa się raz w tygodniu, a zatem zawiera świeże informacje.
Korzystający z tego serwisu może sprawdzić, czy tam, gdzie się wybiera, jest bezpiecznie pod względem sanitarnym.. Dwadzieścia jeden ikon informuje, czy tam jest kosz na śmieci, czy jest miejsce do pływania dla dzieci, czy wolno wprowadzać psy, czy jest WC itd. Jeśli kąpielisko zostaje zamknięte, taka informacja będzie uwidoczniona.

- Z kąpieliskiem na Jeziorku Czerniakowskim mamy nieustający kłopot. Co roku burmistrz wystawia tabliczkę, że można pływać. Po weekendzie już nie wolno pływać, bo pojawiły się zarazki. Ale za to ryby tam złowione wolno jeść! Jeśli to jest teren skażony, to może należy go zamknąć. A może oczyścić raz a skutecznie?

- Zaglądałem przed nasza rozmową do serwisu: kąpielisko na Jeziorku Czerniakowskim było „na niebiesko”, czyli OK, woda przydatna do kąpieli… Ale, mówiąc żartobliwie, to jest takie lokalne, doroczne Loch Ness. W osadach dennych znajdują się przecinkowce cholery, ale spokojnie, nie chorobotwórczej, takiej, na którą zmarł Adam Mickiewicz.. Ponadto Jeziorko, było notorycznie zanieczyszczane ściekami, co oznacza m.in. salmonellę, i to było dopiero niebezpieczne. Na szczęście, obecnie nie jest źle… Natomiast poprawa jakości wody w Jeziorku wymaga poważnej inwestycji: wymiany osadów dennych, bez zakłócenia funkcjonowania Jeziorka jako rezerwatu przyrody . To zaś wymaga znacznych środków finansowych. Bez tego sytuacja będzie się wciąż powtarzała.. W rezultacie będzie to zabawa w kotka i myszkę: otwieramy kąpielisko – zamykamy – otwieramy...

- W przyszłości Łuk Siekierkowski zamieszka kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jeziorko Czerniakowskie nabierze większego znaczenia. Warto o tym myśleć.

- Warto o tym myśleć. Jako stary mokotowianin uważam, że jest to piękny element krajobrazu i świetne miejsce do wypoczynku.

- W jakim stopniu jest Pan mokotowianinem?

- Ukończyłem Liceum Rejtana. Trzydzieści lat mieszkałem w okolicach ul. Domaniewskiej. Moja rodzina od ośmiu pokoleń mieszka w Warszawie. Przy okazji wspomnę, że 13 maja br. Rada Warszawy uchwaliła nadanie imienia znakomitego XIX-wiecznego wydawcy, Samuela Orgelbranda skwerowi przy ul. Bednarskiej. To co prawda jest w Śródmieściu, a nie na Mokotowie.

- Istnieje mutacja śródmiejska „Południa”.

- Wracając do korzeni. Warszawa jest moim miastem. Zależy mi więc, aby była piękna i czysta. Z czystością mojego miasta jest jeszcze wiele do zrobienia. To oczywiście kosztuje, ale czasem wystarczy miotła, szmata, woda, mydło…



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Fałszywy elektryk

czwartek, 22 lipca 2010 18:59
Zbigniew Sz. twierdził, że jest elektrykiem. Wchodził do mieszkań starszych osób pod pretekstem udzielenia pomocy przy usuwaniu awarii prądu. Kradł wówczas pieniądze, biżuterię i wartościowe przedmioty. Mężczyzna został zatrzymany przez mokotowskich policjantów zwalczających przestępczość przeciwko mieniu. Za kradzieże i wyłudzenie grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Legendy i preteksty, jakie tworzą i wykorzystują złodzieje oraz oszuści bywają bardzo różne, a ich pomysłowość w tym zakresie nie zna granic. 41-letni Zbigniew Sz. podawał się za elektryka. Pojawiał się w mieszkaniach starszych osób, aby usunąć awarię prądu. Wcześniej wykręcał bezpiecznik na klatce schodowej. Kiedy był już w środku, prosił właściciela o sprawdzanie kontaktów, a sam w tym czasie przeszukiwał szafki w innym pomieszczeniu.
Policjanci ustalili, że w ten sposób okradł mieszkankę Mokotowa na początku lipca. Wówczas wyłudził od kobiety jeszcze 150 złotych na wymianę puszki. W dniu (16.07.2010), w którym został zatrzymany, podając się za elektryka wszedł do mieszkania, z którego skradł prawie 200 funtów i 900 złotych. Zbigniew Sz. może mieć na swoim koncie o wiele więcej podobnych przestępstw. Jak ustalili policjanci zajmujący się sprawą, mężczyzna przyjechał do Warszawy w kwietniu i już wtedy, w ten sposób okradał starsze osoby.
Policja prosi wszystkie osoby, które zostały okradzione w ten sposób, o zgłaszanie się do mokotowskiej jednostki Policji.

- Po raz kolejny apelujemy o rozwagę. – doradzają policjanci z Komendy Rejonowej Mokotów - Nie otwierajcie drzwi nieznajomym, zwłaszcza wtedy, gdy nie znacie celu ich wizyty. Jeżeli zjawił się u Was przedstawiciel jakiejś instytucji, np. administracji, banku, bez otwierania drzwi sprawdźcie telefonicznie, czy był on do Was kierowany. Nadmierne zaufanie, wpuszczanie do mieszkania nieznajomych i bezkrytyczna wiara w opowiadane przez nich historie mogą nas drogo kosztować. Pamiętajcie o ograniczonym zaufaniu do obcych.

mb
więcej na www.poludnie.com.pl



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

 1234  »

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione blogi

O moim bloogu

Jest to blog popularnej gazety warszawskiej Południe Głos Mokotowa, Ursynowa, Wilanowa oraz Śródmieścia, Żoliborza, Bielan i oczywiście metra. Na naszych łamach przedstawiamy lokalne sprawy aktualne, ...

więcej...

Jest to blog popularnej gazety warszawskiej Południe Głos Mokotowa, Ursynowa, Wilanowa oraz Śródmieścia, Żoliborza, Bielan i oczywiście metra. Na naszych łamach przedstawiamy lokalne sprawy aktualne, imprezy, to co w trawie piszczy oraz wszystko co jest warte zainteresowanie bądź godne uwagi mieszkańców i czytelników.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 1698
Wpisy
  • liczba: 19
  • komentarze: 7
Bloog istnieje od: 126 dni